Pokazywanie postów oznaczonych etykietą graj w kolory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą graj w kolory. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2013

polowanie na bokeh

Bokeh [czyt. bo-ke] to szczególnego rodzaju miękkie rozmycie tła, podkreślające to, co się znajduje na pierwszym planie. Obiekty w tle rozmywają się w kształcie otworu przysłony, a im więcej listków przysłony, tym otwór bardziej przypomina koło. Już kiedyś udawało mi się je złapać. Czasem widziałam je dopiero po zgraniu zdjęć do komputera. Z reguły było to jednak bardziej dzieło przypadku niż świadomego działania. A teraz same pchają mi się w zdjęcia i są namacalnym dowodem na to jak niesamowity świat nas otacza. Wystarczy zmrużyć nieco oczy... i/lub spojrzeć przez obiektyw aparatu. 

czwartek, 5 lipca 2012

wieczorowe dodatki

Znacie to uczucie? Chwila tuż przed wielkim wyjściem... kiedy stojąc przed szafą, w popłochu przygotowań odrzucasz kolejne kolorowe wersje - za kolorowe, za jaskrawe, zbyt swobodne, zbyt sportowe, za mało eleganckie... z odsieczą przychodzi czerń, która pasować będzie i do klasycznej małej czarnej i do sukienki B(lack)&W(hite). Dla innych - kolor jedyny słuszny... dla mnie ostateczność, bo jestem raczej "kolorowym ptakiem" ;-))) a w czerni wyglądam smutno i źle, ale w życiu każdej kobiety przychodzi i na niego kolej...

wtorek, 3 lipca 2012

niech MOC kolorów będzie z Wami ;D ;D ;D

Z reguły panny młode wybierają kolory jasne, stonowane, pastelowe. I w sumie trudno im się dziwić - takie właśnie najlepiej wyglądają przy jasnych, tradycyjnych sukniach ślubnych. Są jednak osoby, pełne niesamowitej wewnętrznej mocy, które zwycięsko wychodzą z najgorszych zawirowań życiowych, do których pastele nijak nie pasują. Znam jedną taką wspaniałą osobę - Hanię, moją przyjaciółkę, i to dla mnie wielki zaszczyt, że mogłam pomóc w przygotowaniu części oprawy Jej ślubu z Wybrankiem serca.
Wczoraj pokazałam Wam okrągły bukiet dla świadkowej, natomiast bukiet najważniejszy, bo niesiony przez pannę młodą miał kształt strukturalnego naręcza, niezbyt luźnego. Najważniejszą rolę odgrywały w nim kolory kwiatów - tak się właśnie umawiałyśmy ustalając telefonicznie i mailowo szczegóły. Wymieniłyśmy się setkami linków, na pintereście mam nawet tablicę gromadzącą różne inspiracje. Stanęło ostatecznie na połączeniu czerwieni i fuksji/amarantu/różu z małym dodatkiem ożywiającego pomarańczu. A ponieważ Hania szła do ślubu w sukience koloru turkusowego - bliższego niebieskościom niż zieleniom - taki też kolor musiał również pojawić się w bukiecie i innych dekoracjach ślubnych. Świetnie sprawdziła się w tej roli szeroka, satynowa wstążka, którą owinęłam rączkę i z której zrobiłam kokardę. Nota bene - pan młody miał krawat w tym kolorze, a na stołach w miejscu gdzie odbyło się przyjęcie - płonęły turkusowe świece. Niebagatelną rolę odegrały również turkusowe balony i turkusy na okładce i wewnątrz księgi gości... ale o tym napiszę i pokażę Wam dopiero jak dostanę zdjęcia ;-)))...

poniedziałek, 2 lipca 2012

ślubne KOLORY!

Dziś mały sneak peak z bogatego w bardzo miłe emocje i pełnego wrażeń weekendu, których nie mógł przytłumić nawet niesamowity upał... To co na zdjęciach poniżej to bukiet dla świadkowej w kolorach palety ślubu... bardzo intensywnych, pełnych energii różowościach, fuksjach, amarantach, czerwieniach i pomarańczu. Z goździków, gerber, alstomerii, róż, trojeści i z małym dodatkiem zieleni...

środa, 21 marca 2012

kolorowej wiosny!

Bardzo lubię wyzwania kolorystyczne. Szczególnie wtedy, kiedy w pierwszej chwili wydają się zbyt trudne do połączenia, kiedy wydaje mi się że to absolutnie niemożliwe bym w swych zasobach miała właśnie takie i na dodatek umiała z nich coś wymyślić sensownego... A potem okazuje się, że położone obok siebie tak intensywnie działają na wyobraźnię, że zrobienie pracy to już pestka. I zazwyczaj na jednej pracy się nie kończy, bo przez jakiś czas wszędzie je widzę... Tym razem było nie inaczej. Kiedy Mona pokazała to zdjęcie, ręce mi lekko opadły... i prawie się poddałam, uważając, że nie podołam. Ale wystarczyło lekko zamieszać w proporcjach udziału poszczególnych odcieni pastelowej brzoskwini, amarantu, jasnego błękitu i szarego grafitu, że pomysł na opaskę pojawił się wraz z wyłonieniem się kolorowych arkuszy (zapomnianego) filcu z pudła. Może i Wam się uda... W art-piaskownicy czekamy na Wasze prace do 26 marca...
Kolorowej wiosny życzę Wam moi Mili - dziś wreszcie nadszedł ten upragniony dzień!!!

piątek, 20 stycznia 2012

kolory...

Ostatnio bardzo podobają mi się bardzo jasne wnętrza domów, wręcz takie z przewagą bieli jak tu , choć kiedyś biel kojarzyła mi się z zimnem, sterylnością i bardzo mnie odstraszała. Jednak jak chyba każdy - potrzebuję odmiany i aktualnie kolorowe ściany chciałabym bardzo móc przemalować na jasno-jaśniuteńko, co jednak zapewne nie nastąpi zbyt szybko... przecież musi się zrobić na tyle ciepło, by dało się bez problemu wietrzyć i suszyć, prawda?
Wybiegając jednak myślami w przyszłość, nie wyobrażam sobie jednak życia w takim całkiem "odkolorowanym" domu, ale od czego siła i moc dodatków. Kolorowych dodatków. Szkła, poduszek, kwiatów, itepe-itede... Wędruję tymczasem po domu wyłapując KOLOR... bo za oknem jak nie szaro to znów biało... i tak jeszcze pewnie przez pewien czas będzie... Częstujcie się!!
A przy okazji chciałam Was zaprosić do art-piaskownicowej fotograficznej zabawy w kolory. Moje butelki już tam są ;-)))....




sobota, 10 września 2011

warm grey

Szarości chodziły za mną od dawna, ale na dobre zaczęło się od lakieru do paznokci w tym niesamowitym kolorze - absolutely chinchilly. Cokolwiek nazwa by nie znaczyła, lakier jest świetny, uniwersalny, nie za ciemny, pasuje prawie do wszystkiego. A teraz drążę przestrzeń wirtualną w poszukiwaniu najbardziej odpowiedniego odcienia niezbyt ciemnej, ale jednocześnie ciepłej szarości, którą możnaby pomalować ściany w naszym holu, bo na fali zmian tam przydałoby się w następnej kolejności podziałać. Przy okazji do zestawienia załapał się pierwszy etap dywanu - na tyle na razie wystarczyło mi sznurka, czekam na nową dostawę. Pokazuję, choć muszę go jednak spruć częściowo - za bardzo falują mu te brzegi, poza tym miał być okrągły, a nie w kształcie gwiazdy, więc poprawka konieczna.


zdjęcia pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd, stąd

środa, 15 czerwca 2011

kolorowo na wyzwanie

Dawno nie miałam okazji nic zrobić na art-piaskownicowe wyzwania, przyznam jednak, że tamtejsze zabawy "kolorowe" działają na mnie zawsze bardzo inspirująco i tym razem było nie inaczej. Na takie zestawienia kolorów pewnie bym normalnie sama nie wpadła, ba! nie zdobyłabym sie na nie uważając za zbyt szalone, zbyt ekstrawaganckie, ale dzięki efektowi obawy zostały zduszone w zarodku. Bazę tego stroika i zawijaski w jego tylnej części zrobiłam sama z sinamay w odcieniu jasnego turkusu, który po wielu perypetiach przyleciał do mnie aż z Filipin (nie ma to jak międzynarodowe zakupy ha!), oswajam go pomaleńku i odważam się wreszcie ciąć i formować. Piórka i drucik są w kolorze miętowym, kwiatki zrobione własnoręcznie z satyny, organzy i koronki.

piątek, 18 marca 2011

trzy kolory. ogłoszenie.

Zacznę od ogłoszenia. Z reguły rzadko biorę udział z jakichkolwiek konkursach, najczęściej z powodu niewiedzy o nich, ale także braku umiejętności oraz odwagi. Nie mówiąc o przegapieniu terminu lub wręcz dowiedzeniu się o konkursie po fakcie. Tym razem zebrałam całą swoją waleczność i w myśl hasła "be brave" zdecydowałam, że zgłoszę się... a co! Tyle, że to dopiero pierwszy krok do sukcesu. Do pełni szczęścia potrzebuję Waszych głosów... więc jeśli tylko uznacie, że na krześle z taką tapicerką fajnie byłoby siedzieć i warto wzmocnić moją pozycję w rankingu konkursowym - bardzo proszę o głosy. Wystarczy kliknąć TU . Z góry dziękuję bardzo!
A dla tych którzy codziennie czekają na coś nowego z mojej pracowni kolczykowej - dziś kolejna porcyjka... trójkolorowa... i skórzana...

piątek, 4 marca 2011

energia kolorów...

Zastanawiacie się czasem nad tym jakie kolory są Waszymi ulubionymi? Takimi, które wybieracie niezależnie od tego jakie kolory aktualnie zerkają z wystaw sklepowych? Mnie się wydaje, że wybór kolorów "bazowych" w ubraniach, dodatkach i tym wszystkim czym się otaczamy, jest mocno zależny nie tylko od pory roku, ale i od nastroju. Ponadczasowo najchętniej wybieram bezpieczne szarości, czerń, unikam za to brązów, beżów, nawet kolor "kamelowy" nie podziałał na mnie zachęcająco. Do niedawna unikałam też granatów, bo mi się kiedyś mocno przejadły i źle kojarzyły, ale coraz chętniej do nich wracam, szczególnie w połączeniu z turkusami, czy zgaszonymi odcieniami różu. Intensywne kolory owszem, pojawiają się w mojej szafie, ale tylko w roli dodatku, kropli... apaszki, biżuterii, rękawiczek... Zmiany dzięki nim są proste i szybkie. Za to wiosną (albo wczesnym latem) planuję totalną rewolucję kolorystyczną w moim domu, bo już mi się bardzo chce innych kolorów ścian i dodatków. Nawet zdecydowałam przemalować niektóre meble, przy okazji ich odnawiania po wielu latach używania.
Do obudzenia się z zimowego letargu, z tej paskudnej hibernacji naszej energii potrzebujemy jednak czegoś mocnego. Wiosny nam się chce... więc wiosnę wołamy intensywnymi kolorami. W tym duchu zrobiłam nowe kolczyki... leciutkie i delikatne jak mgiełka... oczywiście w formie kwiatków... co Was chyba nie dziwi jakoś specjalnie ;-))). Ich kolory wybrane nieprzypadkowo... wpisują się bowiem w Art-Piaskownicowe wyzwanie koloroTON, na które Was zapraszam.