I couldn't put aside the beads obtained from Davinia, so I have three more things to show you. Necklace with a large masterpiece located in the lower part of it I did with a single parts of metal chain combined with small glittering lampworks. I call your attention to the fact that I had to do a clasp by myself. Somehow I found in my treasure box a piece of copper wire, which I turned in flourished clasp. For a moment I was a dangerous and strong girl with a hammer in my hand and I have to say that I quite liked it.... hahaha....
Thrusting caramel majorca pearls into a lace wire sleeve was easy, but it was only the beginning of the road uphill. ;-))) The great difficulty made me to come up with the nice end to secure the fasteners, but process was a success and necklace is classic, short, but with non-traditional form of decoration. I wonder how it will be worn.
Nie mogłam odłożyć koralików otrzymanych od Davinii w czeluście zapasów, no nie mogłam!, i rzutem na taśmę powstały trzy kolejne rzeczy. Naszyjnik z dużym elementem dekoracyjnym umiejscowionym w jego dolnej części zrobiłam z pojedynczych ogniwek metalowych w kształcie łezek. Połączyłam je drobnymi błyszczącymi lampworkami. Na uwagę zasługuje fakt, że musiałam zrobić samodzielnie zapięcie. Jakimś cudem znalazłam w skrzyneczce ze skarbami kawałek miedzianego drutu (na szczęście udało się już nabyć więcej ;-)), który przekułam w zawijasy. Przez moment byłam groźną dziewczyną z młotkiem w dłoni i powiem, że mi się to całkiem podobało... hahaha...
Wepchnięcie karmelowych pereł majorka w koronkowy druciany rękaw było łatwe, ale wielką trudność sprawiło mi wymyślenie zakończenia do przymocowania zapięcia. Ale udało się i powstał naszyjnik klasyczny, krótki, ale z nietradycyjną dekoracją... Ciekawe jak się to będzie nosiło.