Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2013

czekoladowe

Różne wersje ciast z czekoladowym spodem i śmietankową górą pojawiały się na tym blogu już wielokrotnie. Co odkryłam całkiem przez przypadek przeglądając archiwum i wydało mi się zdecydowanie podejrzane :), ale najwyraźniej takie właśnie lubimy najbardziej. Ta wersja, inspirowana czekoladową chmurą Nigelli, jest wyjątkowo smaczna i na dodatek bezglutenowa, co ważne dla wielu osób. Niestety nie jest bezmleczna, ale może i do takiej wersji uda mi się kiedyś dotrzeć. Wypróbowałam wersję z czekoladą gorzką o 70% kakao i wydawała mi się zbyt mocno czekoladowa i gorzka, z deserowymi jest w sam raz :).  Ciekawe jaka by była z czekoladą białą (chyba wypróbuję dziś!) - na mężowskie imieniny. 
Trzeba przygotować: 
2 tabliczki czekolady deserowej lub gorzkiej
100 g masła = pół kostki
1/3 szklanki oleju
6 jajek
3/4 szklanki cukru

Na warstwę białą potrzeba:
300 ml śmietanki 30% słodkiej, do ubijania
pół opakowania mascarpone
3 łyżeczki płaskie żelatyny lub galaretka smakowa

W dużej metalowej misce roztopiłam (nad garem z gotującą się wodą) czekoladę połamaną w kawałeczki, masło i dodałam olej. Można to również zrobić w mikrofalówce, zamieniając oczywiście miskę metalową na plastik.  Jak lekko przestygło dodałam dwa całe jajka i 4 żółtka, oddzielone od białek, dobrze wymieszałam na gładką masę. Białka w osobnej misce ubiłam z cukrem na sztywno i stopniowo dodawałam do masy czekoladowej, dokładnie i delikatnie mieszając łyżką. Taką masę przełożyłam do tortownicy o średnicy 25 cm, której dno wyłożyłam uprzednio papierem do pieczenia, a boki wysmarowałam masłem. Piekłam przez 40 minut, w piekarniku nagrzanym do 180 st C (bez termoobiegu). Sporo urośnie i czasem nawet popęka, ale nie należy się tym przejmować. 
Masę na wierzch można zacząć robić jak ciasto zupełnie wystygnie i zapadnie się nieco. Takie zapadnięcie się to akurat efekt pożądany i chyba nieuchronny przy cieście nie zawierającym grama mąki ;-))). Przed dekorowaniem trzeba jeszcze oczywiście wyjąć ciasto z formy i przełożyć je na duży talerz lub paterę. Konia z rzędem temu, komu ta sztuka uda się bezproblemowo, bo dla mnie to najtrudniejszy moment całej operacji. Nie zrażając się kruszącymi się brzegami wspomagałam się szerokim nożem, ale i tak nie uniknęłam  stresu, że się całkiem rozpadnie... ehh... 
Żelatynę namoczyłam i rozpuściłam w gorącej kąpieli wodnej (kubek, w którym ją zalewam kilkoma łyżkami zimnej wody i zostawiam do napęcznienia, potem wkładam do większego rondelka wypełnionego wrzątkiem, dodaję łyżkę wrzątku  i dokładnie mieszam). Śmietanę ubijam mikserem i pod koniec ubijania dodaję mascarpone oraz płynną żelatynę i jeszcze chwilę miksuję. Wersja z galaretką, rozrobioną w bardzo małej ilości wody i przestudzoną, też zda egzamin. 
Potem już sama przyjemność... dekorowanie sezonowymi owocami i konsumpcja... mniam........ :):):) Znika do ostatniego okruszka......

wtorek, 23 kwietnia 2013

czekoladowo-śmietankowy. tort urodzinowy.

Są takie ciasta, które łatwo modyfikować, dostosowywać do swoich ulubionych smaków. I tak jest właśnie z tym czekoladowym tortem ze śmietankową masą. Bazę stanowi lekki i bardzo puszysty biszkopt, do którego upieczenia potrzeba: 
6 jajek, 
1 szklanka cukru
szczypta soli,
2/3 szklanka mąki pszennej, 
1/3 szklanki mąki ziemniaczanej, 
łyżeczka proszku do pieczenia,
5 łyżek dobrego, prawdziwego kakao
1/3 szklanki oleju roślinnego
Białka oddzielam od żółtek, dodaję sól i ubijam mikserem na sztywną masę, stopniowo dodając cukier. Pojedynczo dodaję żółtka i jeszcze przez chwilę ubijam. Mąki przesiewam, dodaję kakao i proszek do pieczenia, mieszam dokładnie. Do ubitych jajek dodaję cienką strużką olej, miksuję, a potem delikatnie, by piana nie opadła, mieszam ze składnikami suchymi. Dno tortownicy o średnicy 24 cm wykładam papierem do pieczenia, boków nie smaruję niczym. Ciasto wylewam do formy, wstawiam do nagrzanego piekarnika (170 st, bez termoobiegu) i piekę około 35 minut (do suchego patyczka). Zamiast kakao można dodać zmielone orzechy włoskie lub laskowe i smak od razu będzie zupełnie inny. 
Jak biszkopt wystygnie można zabrać się za przygotowanie masy. 
700 ml śmietanki 30%
pół szklanki cukru
250 g mascarpone
opakowanie galaretki
Najpierw rozpuszczam galaretkę w szklance (200 ml) wrzątku, dokładnie mieszając, odstawiam do przestygnięcia. Schłodzoną śmietankę ubijam wraz z cukrem na sztywną masę, stopniowo dodaję mascarpone, a na koniec powoli wlewam galaretkę, która nada delikatny smak. 
Przekrojony na trzy krążki biszkopt przekładam masą śmietanową. Trzeba to zrobić dość sprawnie, zanim masa nie zestali się, więc warto krążki przygotować sobie wcześniej. Zamiast delikatnego ponczowania (herbatą, kawą, sokiem) można pod masę śmietanową posmarować ciasto jakimś fajnym dżemem (morelowym, pomarańczowym) lub dać konfiturę wiśniową. Na wierzchu, póki masa nie zastygnie, można formować ładne fale, loczki, czy inne "zadziorki" i udekorować owocami. Być może uda się Wam obłożyć również boki - mnie się to tym razem nie udało, ale tort smaku na tym nie stracił ani krztyny :D... 
Polecam! Ostatnio jedliśmy go na przyjęciu urodzinowym mojego siedmioletniego (!!) Syna i smakował nawet mojemu Bratu, który z zasady gardzi tortami i który stwierdził, że "dobry".




piątek, 21 października 2011

karmelowiec


Od wczoraj, ba! nawet od przedwczoraj, chodzą za mną słodkie smaki, najwyraźniej są takie dni kiedy trzeba sobie dogodzić. Zadrażniając wyobraźnię znalazłam na przykład to wspaniałe (i z dynią!!) i jeszcze takie "sadownicze", jesienne ciasto. A dziś znalazłam to warstwowe cudo, olśniło mnie i postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na jedno z moich najulubieńszych ciast... Ja absolutnie nie wiem jak to się mogło stać, że nie było go tutaj jeszcze... No doprawdy!! Ciasto, którego nie trzeba piec. Ciasto, dzięki któremu wygrałam kiedyś konkurs na najlepszy wypiek podczas dożynek parafialnych ;-)))... [wyobrażacie sobie miny tych wszystkich moich wiejskich konkurentek??? (bezcenne!!)] i które znika w tempie błyskawicznym.
Przygotować trzeba 8 paczek niepołamanych herbatników „szkolnych”... lepiej mieć w zapasie więcej, bo lubią się kruszyć (i wtedy nie bardzo nadają się do ułożenia równej warstwy) i paczkę krakersów solonych, najlepiej bez dodatków. Potem trzeba ugotować budyń: z 1 litra mleka odlać dwie szklanki, a resztę zagotować z 1/2 kostki masła. Ww odlanej części mleka roztrzepać 1 jajko, 1 szklankę mąki pszennej i opakowanie budyniu śmietankowego oraz pół szklanki cukru. Tą mieszaninę wlać do gotującego się mleka, porządnie wymieszać. Po ugotowaniu odstawić do przestudzenia.
Potrzebna będzie jeszcze puszka mleka słodzonego ugotowanego. Jeśli nie uda nam się kupić gotowej masy (zwanej również krówkową), to puszkę mleka skondensowanego (słodzonego!) gotować trzeba w garnku z wodą na małym ogniu przez około 1,5 godziny (ważne by puszka była cały czas zanurzona w wodzie i cała się karmelizowała!!). Warto zacząć ją gotować przed rozpoczęciem pracy nad ciastem, a nawet dzień wcześniej.
Prostokątną blachę na ciasto wykładamy papierem do pieczenia i zaczynamy układać warstwy:
- zaczynamy od herbatników, układając ściśle jeden obok drugiego na dnie.
- na herbatniki wylewamy połowę przestudzonego budyniu.
- na to znów herbatniki, a potem resztę budyniu.
- na to nałożyć krakersy, lekko je dociskając do budyniu,
-krakersy posmarować masą karmelową (krówkową)
- zawsze zostaje kilka krakersów, więc kruszę je na małe kawałeczki i posypuję ciasto.
Wtedy najlepiej już włożyć ciasto do lodówki, by się lekko schłodziło, a ja w tym czasie przygotowuję krem śmietanowy. Rozpuszczam 2 łyżki żelatyny w 3 łyżkach zimnej wody i jak spęcznieje dolewam trochę wrzątku razem min ¼, a max pół szklanki płynu, mieszam bardzo dokładnie. Potem ubijam pół litra śmietany kremówki 30% z 2 łyżkami cukru pudru. Na koniec delikatnie mieszam ją z żelatyną.
Na ostygnięte ciasto nałożyć ubitą śmietanę, formując delikatnie fale ;-)) Można posypać migdałami w płatkach... mmm.......... lub startą białą lub mleczną czekoladą... mmmmmmmm.......... Podawać po schłodzeniu w lodówce i stężeniu. Dobrze jeśli pobędzie tam przez całą noc, bo wtedy herbatniki ładnie się nasączą i łatwiej będzie je kroić.
W bardziej pracochłonnej wersji można warstwę dolną herbatnikową zastąpić blatem z ciasta kruchego - połowa margaryny Kasia, 1,5 szkl. mąki Krupczatki!, 1/4 szklanki cukru, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, rozpuszczona w pół szkl. śmietany 18%, 4 żółtka. Wszystkie składniki ciasta powinny być schłodzone. Ciasto szybciutko zagnieść, najlepiej nożem i piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 160-180 st C na złoty kolor, czyli ok. 15-20 min.