wtorek, 28 sierpnia 2012

paste-love róże

Drugim bukietem jaki zrobiłam w ubiegłą sobotę był ten właśnie - równie delikatny i pastelowy, ale w nieco innym zestawieniu kolorów. Miał pasować do różowej sukienki, ale gdybym go zrobiła z samych różowych róż, nawet w kilku odmianach, byłby chyba zbyt cukierkowy. Dodatek kilku białych goździków pomógł przełamać tą słodycz, a kwiatostany rozchodnika okazałego zburzyły swą fakturą różaną monotonię.
Jest dość zwarty, kwiaty są gęsto ułożone i w sumie wyszedł dość ciężki, bo choć wolę układać bukiety z tzw. pełnymi łodygami, czyli nie ścinane na krótko, takie jakie trzeba włożyć do wody żeby przeżyły, to w takich nietypowych (dla mnie ;-))) przypadkach do masy kwiatów trzeba doliczyć wagę mikrofonu z gąbką do układania kwiatów nasączoną wodą. Bukiet bowiem musiał bowiem znieść nie tylko transport na sporą odległość, ale i wytrzymać od rana do późnego popołudnia w stanie nieskazitelnym. Od dołu wykończyłam go miękkim kremowym tiulem, a rączkę owinęłam satynową wstążką...


20 komentarzy:

  1. piękny,ale i tak moim ulubionym jest niebiesko-biały chyba sprzed 2 lat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję... hyhyhyh... faktycznie to nie są odcienie dla Ciebie... ;-))))

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. mnie on też się podoba :D... dziękuję!

      Usuń
  3. Bukiet jest boski!
    Od chwili gdy go zobaczyłam zakochałam się w nim.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do zakochania jeden krok... :-))) na na na na...

      Usuń
  4. Przepiękny...oczarował mnie:)

    Ślę słoneczne pozdrowienia i uśmiech serca pozostawiam*
    Życzę miłego dnia.
    Peninia ♥

    http://peniniaart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również życzę miłego dnia ;-)))

      Usuń
  5. wspanialy! Idealnie dobrane kolory!
    pozdrawiam cieplo
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ja też uwielbiam taką słodką mieszankę odcieni...
      pozdrawiam ciepło, choć ranek dziś wyjątkowo bardzo zimny... czyżby koniec letniej pogody?

      Usuń
  6. oooo zarówno ten, jak i ten z poprzedniego posta PRZEPIĘKNY. A te róże..... chciałabym je zmacać ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      a róże kupowałam u pana Bronisława Hyżego - http://ogrodnictwo-hyzy.pl/ , bo chyba nikt inny nie ma takich cudeniek na giełdzie w Krakowie...

      Usuń
  7. już ni eiwem, który lepszy ten, czy lawendowy.... smażę chutneya i tęsknię za wami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyobrażasz sobie, że ja ani jednego jeszcze nie zrobiłam??? nie mam czasu... ;((((

      Też tęsknię... jak to możliwe, że lato prawie minęło, a nam nie udało się spotkać???

      Usuń