piątek, 15 lipca 2011

czereśnie i kwiaty

Smutno mi się robi kiedy kończą się czereśnie... ich smak jest dla mnie niezrównany i nieodmiennie kojarzący się z początkiem wakacji (no dobra... już są morele, więc dam się udobruchać). W tym roku ja nie mogę niestety uprawiać czynnie lenistwa wakacyjnego, ale czereśni przerobiłam ze dwa wiadra, więc skojarzenia mam... A na dodatek kolor "czereśniowy", zwany także przez niektórych tradycjonalistów kolorem bordowym, pasuje do ruuuudych włosów (co widać na załączonym obrazku), a takie właśnie wytyczne otrzymałam. Kwiaty są dwa, przymocowane do spinek typu krokodylek (trzymają się świetnie nawet krótkich włosów), do wpinania w rozmaitych konfiguracjach. Przy okazji niejako prezentuję Wam nowy wzór kwiatu, który w głowie siedział od dawna, a teraz wreszcie mógł sie ujawnić. Troszkę bardziej pracochłonny niż dotychczasowe, ale bardzo efektowny przez swoją przestrzenność... ;-)

14 komentarzy:

  1. piękne!!! oj, wrócę chyba do naturalnego koloru włosów ;)
    czereśnie uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kwiatki piękne.Sama bym takie upięła.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. piekne te kwiaty od razu przypominaly mi sie hiszpanki i taniec flamenko :) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cóż za kwiaty!! przecudnie się prezentują:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna ta forma kwiatów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne i oryginalne, a efekt przestrzenności cudny

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowne kwiaty. a co ty robisz z czereśni?

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie smutno, gdy kończą się truskawki :) Ale pięknie zatrzymałaś kolor czereśni. Troszkę w stylu flamenco ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przejrzałam Twojego bloga, Bardzo podobają mi się Twoje prace.

    OdpowiedzUsuń