wtorek, 13 kwietnia 2010

w fioletach...

Kolor tej cermiki jest niejednoznaczny. W katalogu - winogronowy... dla mnie raczej fioletowy, burgundowy. Połączony z moimi ulubionymi plasterkami muszli szarej i kostkami kryształu górskiego nabrał szlachetności. Podoba mi się. Do naszyjnika w wersji drugiej spróbuję dobrać filcowe kule - ciekawe czy znajdę odpowiedni kolor czesanki.



Życie toczy się dalej... Jeśli żyjemy to znak, że mamy coś jeszcze do zrobienia na tym świecie. To co się wydarzyło odbieram także jako swoiste memento mori - wobec śmierci jesteśmy wszyscy równi, o czym zbyt często zapominamy. Niezależnie od światopoglądu, wyznania, statusu, inteligencji, wieku, rodowodu...
Mimo, że świat polityki jest bardzo daleki od mojego świata, to jednak z kilkoma z tych osób w jakiś tam sposób się zetknęłam. Wiele z tych osób było "znajomych" z mediów, tak jak sąsiad, który jest widoczny na codzień, nawet jak się go nie zna osobiście. To sytuacja nie do porównania z jakąkolwiek inną... i trudno pozostawać obojętnym wobec nieszczęścia ludzkiego. Nikt by nie chciał tego przeżywać. Wsiadali do samolotu uśmiechnięci, a za chwilę ich nie było.
Pozostają pytania... dlaczego tak się stało? kto lub co zawiniło... ? Z reguły potrafię oddzielić takie emocje i zdystansować się, ale myślę co muszą czuć osoby, które miały lecieć tym samolotem, a nie poleciały, bo się zamieniły, bo odstąpiły swoje miejsca. Co musi czuć rodzina tego pierwszego pilota, który tyle razy (cztery?) podchodził do lądowania i nie zdołał wylądować bezpiecznie. Że odrzucił sugestie o lądowaniu gdzie indziej? Czy kozaczył? a może ktoś wywarł na nim wielką presję? tak wielką, że podjął ryzyko? Państwo da sobie radę... tego jestem pewna. Wczoraj w radio usłyszałam zdanie, że to chichot Stalina zza grobu. Że jakby nie było Katynia 70 lat temu, toby nikt nie zginął.
Czy to coś zmieni...... w naszym podejściu do siebie nawzajem... w naszej świadomości obywatelskiej... w naszym państwie... w naszych relacjach z innymi państwami? Szum medialny jest jednak dla mnie trochę nieznośny. W takich momentach potrzebuję ciszy i skupienia, wyłączam radio i tv. I głowę i ręce zajmuję pracą.

8 komentarzy:

  1. Jeśli żyjemy to znak, że mamy coś jeszcze do zrobienia na tym świecie- pięknie napisane i piękna biżuteria... pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. włąśnie tak...



    a muszlę też uwielbiam...
    cudnie zestawione!

    OdpowiedzUsuń
  3. A może zamiast tych pytań warto się zastanowić nad samym sobą, zacząć być odpowiedzialnym za swoje słowa, czyny a nie oglądać się na sąsiada i wytykać mu jego błędy

    pozdrawiam

    ps
    podejścia do lądowania były tylko dwa (czarne skrzynki)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pytania są ważne. Mnie w każdym razie dręczą... i je artykułuję.

    O podejściach do lądowania słyszałam jeszcze w sobotę, to faktycznie mogło zostać zweryfikowane, a ja nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. to ja może skomentuję biżuterię jedynie - piękny naszyjnik!!!

    a z filcem to chyba właśnie szarym połączone ładnie by wyglądały te kule fioletowe - tak myślę, choć na pewno zestawisz je jak zwykle doskonale!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna praca, a kwiatkowe brochy są faktycznie zaraźliwe:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ach te kule........... cudo:)

    OdpowiedzUsuń