Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brochy. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 października 2012

na różowo drugie... a nawet 17.

Tym razem w amarancie-fuksji-pink-różu jazgotliwym-mocnym-wibrującym... nijak nie dającym się ustawić na zdjęciach, by choć trochę to co widać, było podobne do tego ile w rzeczywistości niosło energii... :))
Broszki w kształcie kwiatków oraz muszki (dla panów, a jakże!!) zrobiłam z bawełnianego sznurka i  przymocowałam do bezpiecznych zapięć. Przygotowałam je dla przemiłej załogi salonu Crea-tif na Dni Przyjemności organizowane przez firmę Kerastase. Były częścią zabawy i dekoracji jakie wymyśliłam, bo oczywiście nie zabrakło i kwiatów... ale o tym w kolejnym poście... 



piątek, 30 września 2011

bakłażany i pomidory...

Codziennie sobie obiecuję, że pójdę wcześniej spać, by wreszcie obudzić się bardziej wyspana. Nic z tego. No chyba, że jestem już tak zmęczona, że dosłownie "wyłącza" mi się mózg zanim dotrę do łóżka i zasypiam po drodze. Dużo się dzieje... a piękna pogoda tylko dokłada pracy. Nie mogę się oprzeć kolejnym przetworom, choć i tak już lekko zluzowałam, bo mi zaczyna brakować słoików. Wczoraj przytargałam kolejne 30 kg pomidorów i już mi pierwsza partia suszących się pachnie. Myję, przekrawam je wzdłuż na połówki, wykrawam zieloną część (stopkę), układam na tej ażurowej półce z piekarnika, lekko solę i umieszczam w pierniku nagrzanym do 100 st, z włączonym termoobiegiem. Suszą się potem przy uchylonych drzwiczkach (wkładam drewnianą łyżkę) przez co najmniej 2-3 godziny. Co jakiś czas sprawdzam, żeby nie wysuszyły się na wiór. Są gotowe kiedy są jeszcze sprężyste, ale już nie mokre w środku. Upycham je potem w słoikach, zalewam oliwą i przechowuję w lodówce. Teraz część, za radą Beaty, zapakuję w woreczki i zamrożę. Ciekawa jestem czy w celu suszenia pomidorów stosowałyście kiedyś tą sprytną maszynkę do suszenia grzybów? I jak efekty?
A dla przyjemności, w międzyczasie pomiędzy pracą, pracą a pracą, zrobiłam fajną opaskę z kwiatem w kolorze głębokiego, bakłażanowego fioletu i w komplecie do niej brochę do przypięcia przy pasku sukienki.

wtorek, 29 marca 2011

jej wysokość i puchatość brosza... a nawet trzy

Poprzedniej wiosny zasypywałam Was zdjęciami moich kwiatowych broch i chyba znów czekają Was podobne "przyjemności". Dziś ledwie trzy z nowej wiosennej kolekcji - w sumie podobne do siebie wielkościami, puchatą objętością i sposobem wyszycia środków.

A już wkrótce pokażę jakie ozdoby do włosów dla dziewczynek pierwszokomunijnych zrobiłam (ładne, ładne ;-))))... choć w tym momencie odpoczywam po kolejnej całodziennej porcji pytań serwowanych przez mojego synka. Od momentu otworzenia oczu... po wieczorne i przedsenne przytulaki. Z częstotliwością niezmierzoną rozlega się, "a dlaczegoooo... " i często nie czekając, aż zdążę się skupić nad odpowiedzią, już w kolejce czeka następne pytanie... "a dlaczegooooooo...." na zmianę z "a czyyyy...". Momentami pytania są rozczulające, niektóre zahaczają o aspekty filozoficzne sensu życia, wiary w Boga i akt stworzenia. Przy wielu muszę wysilać swoją wiedzę o zwierzętach i zjawiskach przyrody (często), a także wiedzę o roślinach (rzadziej). Po 12987567 pytaniu danego dnia mam ciarki słysząc jak ZNÓW o coś pyta... Wiem, że to taki etap i wiem, że minie... choć chyba zdecydowanie życzyłabym sobie, żeby ciekawość świata nie minęła mu nigdy (taaa... pobożne życzenia rodzica). Niech tylko wreszcie nauczy się czytać... ehh... ;-)))... może wtedy uda nam się nakierować go na samodzielniejsze zdobywanie wiedzy...

czwartek, 13 stycznia 2011

zielono

Też tak macie, że są okresy kiedy trudno zebrać myśli i przetworzyć je w konkretne kształty? Albo wyłowić z kotłującej się i galopującej ich masy te najbardziej istotne i spróbować je uszeregować w rankingu priorytetów? Człowiek plącze się wtedy i męczy i każda czynność trwa zdecydowanie za długo. Nie lubię też działać pod presją czasu, ale jeśli mam go nieokreśloną ilość, bez deadline, to bywa że to co mam do zrobienia - gotowe jest dopiero na ostatnią chwilę. Nie wszystko da się zaplanować, przewidzieć, skupić i nie pozwolić by rozproszenia przeszkadzały, a ja coraz rzadziej jestem mistrzynią zorganizowania i wykorzystywania czasu.
Bywa jednak i tak, że jeden pomysł wywołuje skojarzenia, otwierają się "klapki/szufladki" w głowie i pojawia się mnóstwo następnych. Tak właśnie było z tą brochą - szyjąc je przygotowuję sobie zazwyczaj wiele warstw na zapas... i nie wszystkie wykorzystuję. Klik/pyk/brzdęk......... i pomysł na wykorzystanie tych mniejszych pojawił się w momencie spojrzena na tą dodatkową stertę. I tak to mama dostała brochę, a maleńka córcia - opaskę na głowę. Dopracowania wymaga niewątpliwie sam kształt opaski, w którą wszyłam gumkę, by był wygodny, nie uciskał i nie spadał z małych główek, ale prototyp bardzo mi się podobał.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

hurtem...

... czyli trochę mało szczegółów, ale za to nie możecie powiedzieć, że się nudzę... prawda?

środa, 24 listopada 2010

.:brochy.światło.candy:.

... dawno nie było tu broszek... Dziś takie stadko, kolorowe jak rajskie ptaki sztuk 4, przysiadło mi na stole w pracowni... Sama jestem zaskoczona jak fajnie wyszło takie swobodne pomieszanie kolorów... Podobne, a jednak każda inna... Komu, komu, bo idę do domu?? To po pierwsze!
Dwa - debiutuję w prowadzeniu zabawy na art piaskownicy (przy wsparciu nieocenionych koleżanek) i serdecznie zachęcam Was do fotograficznych przedzimowych eksperymentów z aparatem i ŚWIATŁEM. Jest go co prawda coraz mniej, ale tym bardziej warto poszukać czegoś co rozświetli mrok, ociepli nasze serca, wleje trochę jasnych myśli i otuchę... słowa kluczowe - lampy, lampiony, ciemność/jasność, świece, świeczniki, nastrój, drogowe, domowe... co tam komu w duszyyyy graaa.... Na Wasze prace czekam do 5 grudnia. Link znajdziecie w pasku po lewej stronie.
Po trzecie... mam dziś moje wirtualne imieniny... tak tak... dziś jest święto FLORY... o czym przypominała mi wczoraj Aneta , a dzisiaj Kasia . Dziękuję kochane!! Z tej właśnie okazji jeszcze nigdy nie świętowałam, więc będą prezenty... prezenty w postaci CANDY, do którego dorzuciłam jedną z ozdób do włosów, a którego zasady znajdziecie na naszym koncie na facebook'u Dopisujcie się, komentujcie, a już 6 grudnia okaże się do kogo polecą nasze słodkości. Zapraszam cieplutko!
P.S. Tym cieplej, że... no, nie do wiary!! od zachodu nadciągają przywiane porywistym wiatrem jakieś ciemne chmurzyska. A Ulla pisze, że u niej już to COŚ z nich leci.... brrrrrrrrrrrr....

piątek, 5 listopada 2010

nietypowe...

... połączenia kolorów za mną chodzą. I daję im dojść do głosu, by zająć ręce i głowę... bo z samego martwienia się problemów nie ubędzie. Dziękuję serdecznie za słowa wsparcia. Ducha mam bardzo słabego, więc KAŻDE dobre słowo się bardzo przydaje. Bo nadzieję-mimo-wszystko mieć trzeba, prawda?

piątek, 22 października 2010

kolory

... Dziś w radio opowiadałam o jesiennych przebarwieniach przyrody. O kolorach liści... dlaczego, jak, czemu, po co... czy da się to wykorzystać w ogrodach. Malowałam obrazy ładnej jesieni słowami, zaklinałam ją. Dzięki tym kolorom jesień, szczególnie w taki słoneczny dzień, jaki dziś był, wydaje się być całkiem fajną porą roku. Żółtopomarańczowe liście klonów czy buków wyglądają na tle niebieskiego nieba obłędnie... aż chce się żyć, mimo niepowodzeń. Berberysy, dęby, forsycje, oczary... to tylko kilku muzyków w tej orkiestrze.
Brocha poniższa specjalnie dla poszukujących energetycznych kolorów jesieni. Ja będę ładować akumulatory jutro, na scrapfeście... więc - do miłego zobaczenia!!

wtorek, 12 października 2010

niedziela, 10 października 2010

szaro-błękitna

... brocha na specjalne zamówienie dla wyjątkowej osoby. Wypełniona pozytywnymi i ciepłymi myślami wsparcia i otuchy w trudnych chwilach. Poleci jutro do Eindhoven czarować i malować świat w pozytywnych barwach.
Wiecie jak można zapobiegać jesiennym chandrom? Jaka jest recepta na gwarantowanego kopa do działania? To banalnie proste - babskie (wyjazdowe!!) spotkanie kreatywnych i mocno zakręconych. Oderwanie się od codzienności i zanurzenie w dowcip, śmiechy, żarciki, wycinanki, wydzieranki, słodkości, relaks, wymiana dobrych energii i pomysłów - oj-tam-oj-tam... jednym słowem - było SUPER!! Dziękujemy za gościnę Dominika!! Nawet nie myślałam, że spędzimy u Ciebie tyle czasu i że to będzie taki "szybki" dzień. Fotorelacja wkrótce... ;-)

czwartek, 23 września 2010

załoga w chmurach

W tym tygodniu bawiłyśmy się w Art-Piaskownicy motywem chmur... Moje pierwsze skojarzenia (nie licząc wczorajszego żarciku) to kolory... szarości i biele w nieskończonej gamie niuansów...... i taką też brochę uszyłam. Co prawda tylko z 6 odcieni, ale puszystość cumulusa zachowana........ Dodatkowo dla Was trochę inspirujących widoków z chmurami...... A wy jakie chmury lubicie?

środa, 22 września 2010

stos pozieleniałych naleśników...

.... z ćwierćnutą turkusu i błękitu. I błękitną rosą.
Miał być puszystą chmurką, ale chyba zaplątałam się i zrobiła mi się nie taka jak trzeba kolejność. Nie szare na niebieskim [niebie], a niebieskie [i zielone] na szarym.............. widział kto kiedy zielone chmurki??? Trzymajmy się wersji, że są troszkę bajkowe, a tam to wszystko jest możliwe...


Taki żart! ale żartem wcale nie jest to, że głowa mnie dziś boli i boli............... Pomiędzy plasterkami organzowymi umościły się placuszki z próbnego bezmydłowego filcowania na mokro, które razem z Lili [Olą] wyprawiłyśmy jeszcze w sierpniu.