Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 stycznia 2012

Nowy Rok... idą nowe...

Lubię takie prace, które można skończyć za jednym posiedzeniem. Dlatego nie dla mnie skomplikowane zadania, do których trzeba wracać, których realizacja rozkłada się w czasie. Tym bardziej jeśli trzeba wracać po dłuższym czasie oderwania się. Dywan z pokoju mojej córki ciągle nabiera mocy... a kłębki sznurka czekają na zmiłowanie. Tymczasem, no niech będzie, że dla rozruszania palców i wypróbowania nowego turboodrzutowego szydełka w odpowiedniej grubości, powstał w czasie oglądania jednego wieczornego filmu ten oto dywanik do łazienki. Kolory kupione daaaaaaaawno temu, na próbę... okazały się całkiem ładne, ale niestety zbyt drogie w ostatecznym rozrachunku. Szukam tańszych dostawców, szczególnie takich, którzy za "przygotowanie" paczki i wysyłkę PP nie żądają kwoty w wysokości 40 zł hahahahah.... dobre, nie?
W międzyczasie powstały też czapeczki, już z wełenek o najnormalniejszch grubościach - jedna ze ślicznego moherku w kolorze teal, druga kombinowana z dwóch odcieni turkusów, tak by pasowały do rękawiczek mojego synka...
A teraz znów nie mogę zabrać się za szary dywan, bo kocisko na nim śpi... ;-)))))....
Czy u Was też tak wieje??? Ponoć to leci do mnie dobra energia... ;-)))))), duuuuużo dobrej energii... co zostało, ponad wszelką wątpliwość, ustalone z Beatą, do której koniecznie dziś zajrzyjcie, bo wyczarowała cuda z herbaty!!


niedziela, 20 listopada 2011

czapeczki

takie tam - "wprawki" i przypomnienia... na drutach i na szydełku... dla dziewczynek i dla chłopców... można rzec, że to efekty choroby wirusowej nazywanej "zespołem zajętych rąk"... taka odmiana craftowego adhd... ręka w górę kto się przyłączy do populacji "zainfekowanej"?
takie tam - przypominanie wzorów wrabianych... i testowanie różnych fasonów...
... i włóczek - znalazłam sklep, gdzie można dostać oczopląsu od ilości ich rodzajów, choć czasem z danego rodzaju i koloru jest tylko jeden motek dostępny.


piątek, 18 listopada 2011

nie do wiary!!

To zabawne... na drutach i szydełku uczyłam się robić we wczesnej podstawówce... wieki temu. Kiedy byłam na studiach - dziergałam nałogowo, poniekąd pożytecznie wykorzystując czas spędzany w pociągach podróżując na trasie Kraków-dom. Potem dzierganki wyszły z mody i nikt już nie chciał nosić takich sweterków i szalików ręcznie robionych, więc siłą rzeczy i moje umiejętności zakopałam i prawie o nich zapomniałam.
Teraz za sprawą Hani, która pytała o małe śmieszne czapeczki do fotograficznych sesji dziecięcych - pomyślałam "może umiem -conieco- jeszcze?". Wyciągnęłam druty, wyciągnęłam szydełka, wyciągnęłam pudło z włóczkami... i nie do wiary!!! znów dziergam... w każdej wolnej chwili. Ale ponieważ nie mam ich zbyt wiele, to praca idzie trochę mozolnie. I wiem, że na pewno na razie nie porwę się na żadne większe projekty, ale czapeczki mogę robić, bo efekty są w miarę szybkie. BTW - szukam jakichś nieskomplikowanych wzorów, które możnaby w nich zastosować, bo moje stare książki są jakieś nie do końca poinformowane w tym temacie (za to wzorów serwet mam od groma!).
Zaskoczenie w oczach moich dzieci - bezcenne! A jaką ja mam przy okazji radochę!! Polecam!!!